
fot. Mirek Kaźmierczak
Klient: Inkubator Przedsiębiorczości Uniwersytetu Warszawskiego (BraveCamp vol. 15)
Lokalizacja: Europejskie Centrum Edukacji Geologicznej w Chęcinach / Gala Finałowa: Stary BUW, Warszawa
Czas czytania: 6 minut (ok. 5200 znaków)
Dlaczego udział w BraveCamp to wyjątkowe wyróżnienie dla eksperta w swojej dziedzinie?
Akademia Przedsiębiorczości BraveCamp to inicjatywa Inkubatora Uniwersytetu Warszawskiego skierowana do studentów, studentek i doktorantów, doktorantek warszawskich uczelni, którzy mają pomysł na projekt biznesowy lub społeczny. Przez niemal tydzień uczestnicy i uczestniczki Akademii biorą udział w warsztatach i konsultacjach prowadzonych przez ekspertów oraz doświadczonych praktyków. Ostatniego dnia autorzy najlepszych pomysłów prezentują swoje projekty na Gali BraveCamp i mają szansę wygrać łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych na ich rozwój. BraveCamp odbywa się w przerwach między semestrami dwa razy w roku – zarówno w przerwie zimowej jak i letniej.
Gdy teoria spotyka się z rynkowym „sprawdzam” i pytaniami jury
BraveCamp to nie jest zwykły obóz dla studentów i studentek. To intensywna, sześciodniowa akademia przedsiębiorczości, gdzie młode talenty i podopieczni/e Inkubatora Przedsiębiorczości Uniwersytetu Warszawskiego próbują przekuć surowe pomysły w realne modele biznesowe. Podczas 15. edycji moim zadaniem było domknięcie tego procesu – przeprowadzenie warsztatów z projektowania Pitch Decków oraz przygotowanie uczestników do wystąpienia na gali finałowej.
Wyzwanie było podwójne: studenci byli już na finiszu maratonu warsztatów i przeogromnej dawki wiedzy od ekspertów i praktyków, a ja – w roli trenera, który nie uznaje półśrodków – musiałem klasycznie wejść ze swoją energią, która zamiast ich przytłoczyć, da im paliwo do walki o zwycięstwo.
Cel na piątkowe i sobotnie warsztaty ze mną był jeden – wyposażyć młodych i ambitnych ludzi w najwięcej narzędzi, które pozwolą przekazać najwięcej wartości w najbardziej zapamiętywalnej formie. 3 minuty na prezentację własnego pomysłu, a następnie odpowiedzi na pytania jury. Szczerze? Dla kogoś, kto regularnie występuje na scenie w wielu językach, 15-minutowy TEDxLublin był krótkim epizodem w życiu. A co dopiero 3 minuty…
Przebicie się przez „klątwę wiedzy” i słowo “problem”
Uczestnicy i uczestniczki BraveCamp vol. 15 przez pięć dni chłonęli wiedzę od ekspertów z różnych dziedzin: od finansowania startupów po aspekty prawne. Gdy spotkaliśmy się na sali warsztatowej, ich głowy były pełne teorii, ale ich prezentacje nadal miały charakter “idealnego” akademickiego raportu, a niekoniecznie porywającego inwestorskiego pitchu.
Główne przeszkody, które zidentyfikowałem
- Zmęczenie decyzyjne: 6 dni intensywnej pracy sprawiło, że studenci potrzebowali jasnego kierunku swoich prezentacji, a nie kolejnych dziesięciu opcji do wyboru. Dodatkowo zrobiłem im trudny do przetrawienia reality-check, o tym, że „tam” na zewnątrz, na scenie, to nie będzie takie łatwe. Firma, własny produkt czy usługa nie dojrzeje ani nie uodporni się w sterylnym środowisku. Dlatego moja specjalność, czyli rozpoczynanie warsztatów do wyboru rodzaju feedbacku jakim będę operował podczas reszty współpracy, okazały się strzałem w dziesiątkę i dały sporo wartości.
- Teoretyczny gorset: Wiele założeń, którymi podzielono się z nimi wcześniej, było w pełni poprawnych akademicko i pod kątem teorii biznesu, ale mogły się one okazać kompletnie nieskuteczne w warunkach „boju” o uwagę jury i publiczności. Dla przypomnienia, nasz ludzki attention span znacząco się skrócił, a dodatkowo konkurencja oraz cyfrowa widoczność bardzo, ale to bardzo się zaostrzyły. Jasne wytyczne organizatorów kolejnej edycji programu BraveCamp mogły nieco sparaliżować swobodny styl i niekiedy nonszalację wystąpieniową, ale dzięki moim warsztatom szybko uświadomiłem uczestniczkom i uczestniczkom, że wytyczne są drogowskazem, a nie sztywną ramą.
- Brak „mięsa” w narracji oraz fiksacja na punkcie pytania “Jaki problem rozwiązuje Twój produkt/usługa?” Projekty były świetne technicznie, ale brakowało im odpowiedzi na pytanie: „What’s the story behind?” oraz “Dlaczego w ogóle ma mnie to obchodzić?”. Zaczęliśmy od rewizji przekonań na temat klasycznego biznesowego oraz startupowego pustosłowia: innowacyjny, problem, przewaga, jakość, konkurencja. I faktycznie z nadmiernego romansowania ze słowami jak problem, nagle znalazły się rozwiązania, konkrety oraz faktyczne propozycje wartości. Duma.
Warsztaty Pitch Decku bez filtra
Zaprojektowałem dwie sesje warsztatowe (4h oraz 4,5h), opierając się na autorskim programie, który stosuję również w pracy z pracownikami takich marek jak Amazon czy Bosch. Tak, tam też dorośli ćwiczą pitching, aby to właśnie ich pomysł znalazł się na biurku Dyrektora Regionalnego lub Dyrektorki działu Learn & Development. Moim celem nie było wyłącznie „poprawienie slajdów”, ale fundamentalna zmiana myślenia o wystąpieniu publicznym, w tym nacisk na takie aspekty jak: poruszanie się po scenie, gestykulacja, ale i elementy merytoryczne jak budowanie spójnej i przyciągającej uwagę narracji wokół produktu, rozwiązania czy usługi. Podczas pierwszych części warsztatów, zauważyłem, że wielu z uczestników bardzo dosłownie traktuje wymagania projektowe, w tym konkretne kryteria oceny finałowego Pitch Decku. Moim celem była rewizja przekonań na temat tego, co faktycznie oznacza Pitch Deck, czym jest również sprzedaż i autoprezentacja. Dodatkowo wprowadziłem benchmark dla prezentacji uczestników i uczestniczek, tak by łączył oczekiwania formalne ze strony organizatorów, a jednocześnie korzystał z narzędzi i metod najbardziej skutecznych mówców, speakerek, przedsiębiorców czy startupowców.
Metoda “Najpierw pomysły, później slajdy”
Zgodnie z zasadą, którą znajdziecie w moich materiałach dotyczących komunikacji strategicznej, zabroniłem uczestnikom i uczestniczkom analizowania swojej dotychczasowej prezentacji przez pierwsze 90 minut. Skupiliśmy się na budowaniu fundamentów:
- The Caveman Test: Czy 10-latek zrozumie, co oferujesz w kilka sekund?
- Reguła 60/90/10: Optymalizacja proporcji między obrazem, słowem a emocją.
- Less is Better Effect: Wycinanie wszystkiego, co nie służy decyzji jury lub odbiorców.
Reality-check: Rynek vs Sterylne warunki
Zastosowałem brutalnie szczery feedback. Ale! Żeby nie było, że jestem tak brutalny, to najpierw wszyscy uczestnicy otrzymali wybór: spa, sparing lub grill. Sami mogli wybrać, czy wybierają się ze mną do spa, będą grillowani czy będą się sparować z wieloletnim praktykiem boksu. Uczestnicy i uczestniczki musieli poczuć, że Gala Finałowa w Starym BUW-ie to nie obrona pracy dyplomowej lub prezentacja PowerPoint na kolejnym przedmiocie typu OGUN. To teatr biznesowy, gdzie liczy się pewność siebie, autorytet i umiejętność radzenia sobie z trudnymi pytaniami (tzw. sesja Q&A). Podważyłem wiele aspektów „bezpiecznej” teorii na rzecz strategii, które budują realną przewagę konkurencyjną.
Punkt zwrotny – głos ekspertki Inkubatora
Najlepiej oddaje to opinia Angeliki Barczak, doktorantki i ekspertki Inkubatora UW, która obserwowała moją pracę z grupą podczas części warsztatów:
„Tomek, Twoje warsztaty były naprawdę wyjątkowe. Dzięki Tobie ci młodzi ludzie dostali taki reality-check, że jednak mają dużo ambicji i zasobów, aby je wykorzystać, ale nie będzie to zawsze tak wyglądało jak w sterylnych warunkach tutaj. Życie i rynek ich po prostu zweryfikuje, a Ty nie bałeś się im tego powiedzieć.”
Ta szczerość nie była atakiem – była wyrazem szacunku do ich pracy. Uczestnicy poczuli ulgę, bo w końcu ktoś zdjął z nich ciężar „idealności” i pozwolił im być autentycznymi liderami swoich projektów.
Angelika, jeśli to czytasz, to Twoje słowa były dla mnie naprawdę ważne. Doceniam, że do mnie podeszłaś i zechciałaś się podzielić tymi słowami. Nie musiałaś. Tym bardziej chce się pracować w takich momentach i wspierać kolejne pokolenia w rozwijaniu ich genu przedsiębiorczości.

fot. Mirek Kaźmierczak
Efekt – scena starego BUW-u zapłonęła
Finał 15. edycji BraveCamp odbył się w historycznych murach Starego BUW-u. To miejsce wymagające, z trudną akustyką i dużą presją. Jednak to, co zobaczyłem na scenie, przerosło moje oczekiwania.
Rezultaty współpracy:
- Zmiana performance’u: uczestnicy, którzy wcześniej unikali kontaktu wzrokowego, teraz panowali nad sceną. Wykorzystali techniki storytellingowe, aby zamienić suche dane o rynku w emocjonujące historie o rozwiązywaniu realnych problemów.
- Struktura Pitch Decków: prezentacje stały się czystsze, czytelne i nastawione na konkretne korzyści (Unique Value Proposition).
- Pewność siebie: najważniejszym efektem nie były wygrane czeki (choć te też się pojawiły), ale fakt, że ci młodzi ludzie wyszli z Inkubatora UW z przekonaniem, że ich głos ma znaczenie.

Dlaczego ten case study jest ważny?
Jako przedsiębiorca i twórcahubu szkoleniowego Too Big Types, w skład którego wchodzi marka tomaszbill.pl oraz Alfa Lingua wierzę, że obecną rolą trenera nie jest głaskanie po głowie, ale przygotowanie na wstrząsy i wszechobecne kryzysy. Współpraca przy BraveCamp vol. 15 pokazała, że połączenie wysokiej energii, merytorycznego wkładu i odwagi w podważaniu status quo przynosi najlepsze efekty.
Jeśli Twój zespół lub Twoi studenci potrzebują warsztatów, które wyjdą poza schemat „nudnej prezentacji” czy opowieści o produkcie, usłudze czy całej organizacji, zapraszam do kontaktu. Razem zrobimy reality-check, który zaprocentuje na rynku.
Przeczytaj ostatni Case Studies – Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.